Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Powrót..

środa, 29 lipca 2009 9:39
Wczoraj wróciliśmy.Było super tylko za krótko.Kraków przywitał nas deszczem,na dworcu czekała Isztar z Maleństwem.Cudne dziewczyny, a Maleństwo odrazu podbiło serca moich chłopaków.W drodze do domu zobaczyliśmy Wawel,i kawałek miasta.W domku razem przygotowałyśmy obiad,było wesoło, chłopaki zadowolone.Wieczorkiem rozmowy przy dobrym winku i ustalenie planów na niedzielę.Zwiedzanie zaczęliśmy popołudniu bo rano padało.Na pierwszy ogień poszedł Kazimierz-ślicznie tam, potem spacerkiem wzdłuż Wisły do Wawelu i Smoka.Młodszego najbardziej interesowały kramy z pamiątkami.Po drodze nauka chodzenia w szelkach dla Maleństwa, śmiechu było co niemiara.Zmęczeni wróciliśmy do domu.Ustalenie planów na poniedziałek,nocne rozmowy przy winku na balkonie.W poniedziałek rano pobudka i szykowanie do wyjścia-Isztar do pracy na dyżur a my w miasto.Na początek wyjście na dworzec po bilety powrotne a potem już tylko zwiedzanie.Stare miasto, Rynek Główny, Kościół Mariacki, Sukiennice,obowiązkowo ulica Franciszkańska. Chcieliśmy też przy okazji zobaczyć się z naszym księdzem ( który przygotowywał Pierwszego do komunii), straciliśmy z Nim kontakt 7lat temu ale wiedzieliśmy że jest w Krakowie.KOniec języka za przewodnika i jazda.NIeważne że trzeba było jechać w zupełnie innym kierunku ale trafiliśmy.Poznał nas, był zdziwiony, że trafiliśmy, pogadaliśmy trochę, opowiedzieliśmy co u nas.Powiedział, że następnym razem mamy dać znać że przyjeżdzamy to spędzi z nami cały dzień.Potem piechotką ruszyliśmy na Wawel, bo w niedzielę nie wchodziliśmy na górę.Po drodze, kupa śmiechu,chłopaki zmęczeni ale zadowoleni.No ale to wszystko było zbyt piękne coby miało tak się skończyć.Najpierw wysiadł mi telefon-brak zasięgu-byłam wściekła, myślałam że wyłączyli.Potem uciekł nam tramwaj, a w następnym były "kanary".I tym sposobem mamy super pamiątkę w postaci mandatu za jazdę na gapę-na szczęście tylko za jedną osobę bo facet okazał się ludzki.Nie było mi do śmiechu.POszliśmy do Tesco,w salonie Ery mówię co się stało a facet do mnie-nadajnik nam padł-uff odrazu lżej na duszy.Na konto mandatu kupiłam piweczko na wieczór.Humor mi się poprawił.Chłopcy padli koło 23, jakby nie patrzeć przegoniłam ich przez pól miasta na nogach.Rano pobudka, pakowanie i czekanie na dziewczyny.Wróciły, Maleństwo zaliczyło drzemkę razem z Mamą.Potem wyjście na dworzec, oczekiwanie na pociąg, ostatnie chwile.Ech czemu wszystko co dobre tak szybko się kończy?Chłopaki nawet w pociągu nie tracili humoru mimo zmęczenia.Powrót do domu.Dziękuję Isztar za te kilka cudownych dni, było naprawdę wspaniale :))))) Na pytanie co najbardziej podobało nam się w Krakowie zgodnie odpowiadamy-Maleństwo ;-)

komentarze (7) | dodaj komentarz

Jadę:))

czwartek, 23 lipca 2009 11:23
Wyjeżdżam w sobotę rano.Kierunek dawna stolica Polski.Wczoraj wieczorem coś zrozumiałam-Crazy jesteś wielka.Odpocznę z chłopakami kilka dni, spotkam się z blogową koleżanką.Nocne polaków rozmowy, i złąpię oddech przed powrotem do pracy.Już się cieszę..

komentarze (5) | dodaj komentarz

Plany poszły gdzieś...

wtorek, 21 lipca 2009 14:12
Obdzwoniłam dzisiaj ZUS i ubezpieczyciela i szlag mnie trafił.Zus wypłaci emeryturę ojca może w sierpniu bo księgowanie może potrwać tydzień albo dłużej.Ubezpieczyciel leci se w kulki-nawet za szpital wiszą mi kasę a wniosek leży już u nich prawie miesiąc-ale co tam-mają przecież czas, kasę za ojca może dostanę w sierpniu albo we wrześniu bo do dzisiaj dokumentó-podobno-nie dostali.Plany poszły w cholerę, nie wyjadę nigdzie więc grozi mi ześwirowanie w 4 ścianach.Nawet nie mam się na czym wyżyć bo demolkę już skończyłam...ech...

komentarze (1) | dodaj komentarz

Poniedziałek

poniedziałek, 20 lipca 2009 19:04
Mam urlop i zaczynam świrować bo to już prawie drugi miesiąc w domu.W sobotę wzięłam się za demontowanie mebelka i zrywanie tapet w środkowym pokoju.A dzisiaj od rana korzystając z tego, że ex w domu zagoniłam go do demolki małego pokoju.Zrywanie tapet-koszmar-odchodziły razem z tynkiem, czasem nawet bez niego bo go poprostu nie było.Dziura na dziurze, pod oknem totalna masakra-okno oczywiście do wymiany.A przecież mogłoby być inaczej gdyby tylko ojciec pozwolił cokolwiek zrobić.To będzie pokój Młodszego.Wczoraj siedzieliśmy przed komputerem i wybieraliśmy kolory do pokojów, kuchni i przedpokoju.Każdy według swojego uznania.Teraz czekam tylko na kasę-jak przyjdzie ruszam na zakupy budowlane.Chcę też wyjechać na kilka dni z chłopakami-mam nadzieję, że się uda.Wiecie?próbowałam sobie przypomnieć jakieś miłe wspomnienie związane z ojcem i pustka, żadnego dobrego wspomnienia.Jak to jest, że np. wspomnienia o mojej Babci są miłe i doskonale je pamiętam? A z ojcem jedyne co mi do głowy przychodzi to np chodzenie z taką metalową bańką po piwo dla niego do knajpy, albo wizyty razem z nim w knajpie, awantury w domu.NIe pamiętam żeby mnie przytulił, pocałował.Cholera, jak to możliwe ? przecież byłam jego ukochaną córeczką-podobno-więc jak możliwe, że nie mam żadnego dobrego wspomnienia związanego z ojcem???

komentarze (2) | dodaj komentarz

Już po...

piątek, 17 lipca 2009 7:25
Wczoraj pochowałam ojca...nie obyło się bez zgrzytów..najpierw dzień wcześniej wkurzył mnie brat-bo najpierw powiedział, że nas zabierze autem a potem ,że nie.Wkurzyłam się, poprosiłam sąsiada taksówkarza o pomoc-bez problemu.Matka też jak zwykle musiała z czymś wyskoczyć-dzwonię się pytać czy dojechała a ta z tekstem że jest w połowie drogi-no cóż.Po 10minutach dzwonię do brata a ten z tekstem że do matki jedzie bo już przyjechała.OKłamała mnie.Rano telefon od NIej, że braciszek po mnie przyjedzie to ja jej na to że nie musi bo już sobie załatwiłam transport.POjechaliśmy na cmentarz, ostatnie formalności, poszłam z exem do kaplicy zobaczyć jak przygotowali ojca, włożyłam mu pod poduszkę flaszkę, fajki i kilka złotych.Powiedziałam panu z obsługi że ojca rodzeństwo chce się pożegnać a potem żeby zamknęłi wieko.Wychodząc powiedziałam to ojca rodzince -i spięcie-uparli się że trumna ma być otwarta.Ja na to stanowczo-ZAMKNIĘTA! po czym odwróciłam się i poszłam podpisać dokumenty.Myślałam,że mnie wzrokiem zabiją.MIałam to gdzieś.W oczekiwaniu na księdza poszłam do starszego brata powiedzieć żeby potem poprosił ludzi na stypę a on z tekstem że ja mam to zrobić." Ty organizowałeś ty prosisz-a poza tym jesteś najstarszy: to była moja odpowiedź.W kaplicy Młodszy się rozpłakał, Starszy wziął Go za rękę i z nim wyszedł.Czy płakałam?Tak w jednym momencie-kiedy spuszczali trumnę do grobu.To był jeden raz.POtem poszliśmy na obiad, i jak zwykle rozmowy rodzinki co się widuje tylko z takich okazji.Żeby był śmieszniej dostałam od kuzyna zaproszenie na Jego ślub we wrześniu.Dzisiejszą noc przespałam spokojnie, bez budzenia-calutkie prawie 10 godzin spokojnego snu.

komentarze (4) | dodaj komentarz

 12  »

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 20500

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Ulubione strony

O moim bloogu

Moja walka z wiatrakami...

O mnie

39letnia kobieta z dwójką dzieci,walcząca o lepsze jutro na przekór losowi, który ciągle podkłada kłody pod nogi...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 25.11.2009 8:26:54
  • autor: adam
  • treść: Pozdrawiam....

Statystyki

Odwiedziny: 20500
Wpisy
  • liczba: 93
  • komentarze: 258
Księga gości: 6
Bloog istnieje od: 394 dni